Podstawowe informacje:
Oryginalny tytuł: Odinsbarn
Data wydania: 17 maja 2016Liczba stron: 648
Wydawnictwo: Rebis klik
"-Jestem Hirka. Hirka bezogoniasta.
-Żyjesz, Hirko?
-Tak. Żyję.
-To dobrze."
Opis:
"Wyobraź sobie, że brakuje ci czegoś, co mają wszyscy inni. Czegoś, co stanowi dowód na to, że należysz do tego świata. Czegoś tak ważnego, że bez tego jesteś nikim. Jesteś zarazą. Mitem. Człekiem."
Coś ode mnie:
Prawdziwa gratka dla fanów fantastyki, którzy chcą spróbować czegoś nowego i przenieść się do magicznego kraju "Ym". Autorka w bardzo plastyczny sposób wykreowała świat, w którym żyją stworzenia z pozoru przypominające ludzi, jednak nimi nie są. Nazywają się aetlingami. Mają ogony. Mogą czerpać. Żyje w nich Evna.
Hirkę, główną bohaterkę, poznajemy już jako niemowlę, w trakcie istotnej sytuacji, która będzie miała ogromny wpływ na jej życie. W trakcie lektury dowiadujemy się jak potoczą się jej dalsze losy.
Możecie mi wierzyć, że przez pierwsze sto stron kompletnie nie ogarniałam fabuły. Wszystko mi się mieszało i nie wiedziałam, tak naprawdę, na czym stoję. Jednak nie poddałam się i czytałam dalej, i dobrze, że tak zrobiłam. Pozytywne zaskoczenie, świetni bohaterowie, wspaniale wykreowany świat.
Po przeczytaniu, patrząc na całokształt, momentami przypomina mi się "Pieść Lodu i Ognia" Martina. Dlaczego? Myślę, że można to podsumować w ten sposób:
Nocna Straż=Ciemne Cienie
Biali Wędrowcy/ Inni=Ślepi
Cersei Lannister= Ilume An-Elderin
Oczywiście nie sądzę, że Pettersen zrobiła to celowo. Są to po prostu porównania, które nasunęły mi się podczas czytania.
Ale żeby nie popadać w same zachwyty, trzeba wymienić też minusy. Jednym, raczej najważniejszym i najbardziej zauważalnym, jest schematyczność co do jednego z wątków. Chodzi tu o postać Hirki i Rimego. Bo ile już było książek o wiążącym uczuciu dwóch osób ze skrajnych warstw społecznych? Praktycznie w co drugiej książce się to pojawia. Tak też zdarzyło się w tej. Jednak dla osoby nieczytającej i nieznającej aż tak dużo książek, ten schemat nie będzie się rzucał w oczy. Nawet dla "weterana książkowego" będzie on tylko lekko zarysowany, lecz to nie zmienia faktu, że takowy się tam znajduję.
"Rozpamiętywanie błędów popełnionych przez innych to niebezpieczna zabawa. Szybko zbiera się ich zbyt wiele. A jeśli uznasz je za własne, to tylko pogarsza sprawę."
Muszę też wspomnieć, że wydawnictwo REBIS odwaliło kawał dobrej roboty z oprawą graficzną. Przede wszystkim nie zmienili szaty graficznej okładki, a to wielki plus; są "skrzydełka" co się chwali, bo książka się tak szybko nie niszczy; no i ta piękna mapa w środku... Chyba jak dotąd najlepsza, którą spotkałam.
Anyway, jako polecenie możecie uznać, to, że tą książkę wypożyczyłam, ale dodałam już ją do swojej "megadługiejlistyksiążekdokupienia" i to powinno wam wystarczyć ;) Lećcie ją przeczytać!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz