Podstawowe informacje:
Oryginalny tytuł: Grayson's Vow
Data wydania: 28 września 2016Liczba stron: 384
Wydawnictwo: Otwarte klik
Ale zupełnie nie ma to wpływu na całokształt powieści. Mia Sheridan ma potencjał do pisania obyczajówek. Jej książki będą idealne zarówno latem jaki i w jesienne, deszczowe wieczory.
Muszę też zwrócić uwagę na wydawnictwo.
Podoba mi się sposób wydawania książek tej autorki. Przede wszystkim piękne i pasujące do siebie okładki. Poza tym tytuły, które nie stanowią dokładnego tłumaczenia, jednak pasują do treści książki oraz do siebie nawzajem.
"Forget the prince and princess. I always imagined the real story was between the witch and the dragon."
Opis:
Kira nie ma grosza przy duszy, za to mnóstwo kłopotów. W przeszłości odebrano jej to, co najważniejsze. Teraz musi postawić wszystko na jedną kartę, aby odmienić swój los.
Grayson walczy o przerwanie pasma życiowych niepowodzeń, ale przytłaczający ciężar wyrzutów sumienia kruszy resztki jego nadziei na lepsze jutro. Kira składa mu propozycję, która może go ocalić. Wystarczy tylko, że złoży przysięgę, nawet jeśli nie zamierza jej dotrzymać…
Obiecali sobie wieczność, nie wiedząc, że jedna chwila może odmienić całe życie.
Czy miłość da im kolejną szansę, choć żadne z nich nie jest bez winy?
Grayson walczy o przerwanie pasma życiowych niepowodzeń, ale przytłaczający ciężar wyrzutów sumienia kruszy resztki jego nadziei na lepsze jutro. Kira składa mu propozycję, która może go ocalić. Wystarczy tylko, że złoży przysięgę, nawet jeśli nie zamierza jej dotrzymać…
Obiecali sobie wieczność, nie wiedząc, że jedna chwila może odmienić całe życie.
Czy miłość da im kolejną szansę, choć żadne z nich nie jest bez winy?
Coś ode mnie:
Przyszedł ten czas kiedy po kilku dniach od przeczytania książki, nie nadal nie wiem co o niej myśleć. Ta recenzja będzie pewnego rodzaju pomocą dla mnie, żeby uporządkować sobie moje odczucia z nią związane, pewnie dlatego będzie zarazem chaotyczna.
Na wstępie chcę zaznaczyć, że wcześniej nie spotkałam się z twórczością Mii Sheridan. "Bez winy" to moja pierwsza książka tej autorki i raczej na pewno sięgnę po kolejne jej pozycje.
Kurczę... nawet nie wiem od czego zacząć.... Dobra lecimy z grubej rury na początek ;) GRAYSON, czyli jeden z głównych bohaterów. To była chyba najbardziej wkurzająca postać, w jak dotąd przeczytanych przeze mnie książkach.
Na wstępie chcę zaznaczyć, że wcześniej nie spotkałam się z twórczością Mii Sheridan. "Bez winy" to moja pierwsza książka tej autorki i raczej na pewno sięgnę po kolejne jej pozycje.
Kurczę... nawet nie wiem od czego zacząć.... Dobra lecimy z grubej rury na początek ;) GRAYSON, czyli jeden z głównych bohaterów. To była chyba najbardziej wkurzająca postać, w jak dotąd przeczytanych przeze mnie książkach.
Niby arogancki i nieziemsko przystojny facet z łapiącą za serce przeszłością, ale jak dla mnie był taki jakiś nijaki. I oczywiście, na każdym kroku myślał o seksie. Przez to sprawiał wrażenie ordynarnego.
Dalej.
Kira. Wydaje mi się, że to najlepiej wykreowana postać w tej powieści. Ma charakterek, dzięki swojemu sprytowi potrafi znaleźć wyjście z każdej, nawet najgorszej sytuacji. Jednak w połowie książki i ona zaczęła mnie lekko denerwować. Zmieniła się pod wpływem Graysona. Ale dość już o bohaterach, przejdźmy do fabuły. Bez spoilerów oczywiście.
Mia Sheridan miała wspaniały pomysł na fabułę i dobrze go wykonała. Uczucie dwóch osób z dwóch kompletnie różnych środowisk a w tle piękna, stara winnica. To już mówi samo za siebie, zachęcając do przeczytania.
Dalej.
Kira. Wydaje mi się, że to najlepiej wykreowana postać w tej powieści. Ma charakterek, dzięki swojemu sprytowi potrafi znaleźć wyjście z każdej, nawet najgorszej sytuacji. Jednak w połowie książki i ona zaczęła mnie lekko denerwować. Zmieniła się pod wpływem Graysona. Ale dość już o bohaterach, przejdźmy do fabuły. Bez spoilerów oczywiście.
Mia Sheridan miała wspaniały pomysł na fabułę i dobrze go wykonała. Uczucie dwóch osób z dwóch kompletnie różnych środowisk a w tle piękna, stara winnica. To już mówi samo za siebie, zachęcając do przeczytania.
Już pod koniec książki, momentami wydawało mi się, że opowieść jest za bardzo przesłodzona. Zaufanie wiążące głównych bohaterów było nierzeczywiste. Grayson na za dużo sobie pozwalał pod koniec.
Ale zupełnie nie ma to wpływu na całokształt powieści. Mia Sheridan ma potencjał do pisania obyczajówek. Jej książki będą idealne zarówno latem jaki i w jesienne, deszczowe wieczory.
Muszę też zwrócić uwagę na wydawnictwo.
Podoba mi się sposób wydawania książek tej autorki. Przede wszystkim piękne i pasujące do siebie okładki. Poza tym tytuły, które nie stanowią dokładnego tłumaczenia, jednak pasują do treści książki oraz do siebie nawzajem.



